Pełne sale ludzi, którzy z niegasnącym zapałem walczą o swoją wymarzoną sylwetkę czy poprawę zdrowia, codzienne treningi i planowanie diet dla naszych podopiecznych. Tak było przed pandemią. Wprowadzone obostrzenia i znikoma pomoc państwa zupełnie pogrążyły branżę fitness. Powoli wstajemy z kolan i wiemy, że dzięki naszym klientom uda się wrócić do nowej normalności. Chcesz wiedzieć jak sobie radziliśmy podczas zamknięcia? Koniecznie przeczytaj ten artykuł!

Lockdown a koszty utrzymania siłowni i klubów fitness

Z żółtych pasków serwisów informacyjnych dowiedzieliśmy o zamknięciu naszej branży. Było dla nas jasne, że od kolejnych dni sale zupełnie opustoszeją, a my zostaniemy pozbawieni jakiegokolwiek zarobku. Niestety wraz z zamknięciem naszych obiektów, koszty ich utrzymania nie zniknęły. Wielu z nas – właścicieli – ma kredyty, maszyny wzięte w leasing, ale również musi płacić czynsz za wynajem obiektów. To jeszcze nie wszystko! Zatrudnieni specjaliści, którym trzeba wypłacić wynagrodzenie oraz regularne koszty prowadzenia działalności, spowodowały, że wielu z nas pomimo zakazów postanowiło otworzyć swoje obiekty. Działania te podyktowane były próbą zarobienia jakichkolwiek pieniędzy, aby móc się utrzymać i zapewnić sobie jedzenie czy dach nad głową. Narażeni na liczne kontrole i kary, mieliśmy świadomość, że tylko w taki sposób możemy przetrwać.

Jeżeli musisz liczyć – nie licz na pomoc od państwa

Nie możemy tutaj nie wspomnieć o stratach, jakie ponieśliśmy w związku z tak długim zamrożeniem branży. Według wstępnych szacunków Polska straciła podczas pandemii aż 3-4 mld zł jedynie w wyniku zamknięcia branży fitness. Jeżeli epidemia naprawdę ustąpi i nie będą wprowadzane kolejne obostrzenia, najprawdopodobniej odrobimy straty za ok. 6 lat. Mało optymistyczny scenariusz prawda? Podczas lockdownu z mapy Polski zniknęła aż 1/6 wszystkich klubów fitness. Ciekawi Cię z pewnością, ile wobec tego pomogło nam państwo? Mogliśmy się ubiegać o zwolnienie ze składek ZUS, dopłaty do wynagrodzeń czy bezzwrotną pożyczkę w kwocie 5000zł. Wydawać by się mogło, że to duża pomoc ze strony rządzących. Jednak jeżeli ktoś prowadząc firmę ma miesięczne koszty na poziomie 15-20 tys. złotych, to czy to dla niego jest realne wsparcie? Warto tutaj wspomnieć, że nie wszyscy z branży fitness otrzymali pomoc. Wielu z nas zwyczajnie nie kwalifikowało się do otrzymania jakichkolwiek pieniędzy czy zwolnień z opłat. Brak odpowiedniego kodu PKD, niewystarczający spadek obrotów czy otwarcie działalności w roku 2020 często dyskwalifikowało przedsiębiorcę z otrzymania jakiegokolwiek wsparcia. Wielu Trenerów Personalnych, którzy są zatrudnieni na umowę zlecenie również dyskwalifikowało z dofinansowania pracowników. Przepisy nie odniosły się do realnego przełożenia prowadzonych działalności gospodarczych.

Wielkie otwarcie – czy klienci przyjdą na siłownię w wakacje?

Otwarcie siłowni oraz klubów fitness krótko przed wakacjami to niejako pstryczek w nos dla przedsiębiorców z branży fitness. Nie jest tajemnicą, że ludzie zwykle przygotowują się cały rok, właśnie, aby w lecie móc cieszyć się doskonałą sylwetka na wymarzonych wakacjach. Zazwyczaj w miesiącach wakacyjnych siłownie nie przeżywają oblężenia, ponieważ chętniej klienci wybierają aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. Baseny oraz otwarte akweny wodne kuszą a pogoda zdecydowanie temu sprzyja. To właśnie, dlatego przedsiębiorcy z branży fitness intensywnie myślą nad wprowadzeniem usług fizjoterapii i rehabilitacji do swoich siłowni czy klubów. Zdecydowanie zmniejszyłoby to sezonowość świadczonych przez nas usług, a przy odpowiedniej współpracy z państwem moglibyśmy realnie zacząć odrabiać poniesione straty.

Kto jednak skorzystał na Pandemii w branży fitness?

Oczywiście skorzystali na tym najwięksi przejmując siłownie i kluby fitness, które nie udźwignęły obciążeń oraz znikomej pomocy.

Jak mówi przysłowie „kupuj gdy krew się leje” Również Skarb Państwa „wyczuł” okazję inwestując w wykrwawiającą się branżę fitness. PZU wdrożyło do swojej oferty karty sportowe. Jak podaje money.pl naturalnym rozwojem oraz kluczem do sukcesu jest przejęcie lub wdrożenie własnej Dużej ilości klubów fitness. Powstaje duża konkurencja wspierana przez Skarb Państwa. Jak reagują na taki zbieg wydarzeń obecni właściciele? Czy PZU zacznie walczyć ceną? Jaką strategie przyjmą? Oraz jak wpłynie to na pracę oraz zarobki dla Trenerów Personalnych?

Składamy pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa

Mamy dość – tylko tyle i aż tyle. Chcemy bronić swoich praw i dochodzić każdej złotówki zadośćuczynienia, jaka nam się należy za tak długi czas zamrożenia działalności. Będziemy działać bardzo konkretnie i zgodnie z opracowanym wcześniej planem. Początkowo zostanie złożony zbiorowy pozew, a kolejno każdy z przedsiębiorców, który wyrazi chęć i mobilizację, będzie mógł indywidualnie dochodzić odszkodowań w kwocie, która pokryje wszystkie straty. Przestańmy traktować fitness, jak puste dążenie do lepszej sylwetki, a zacznijmy jako element profilaktyki prozdrowotnej. Wierzymy, że pozywając Skarb Państwa wyciągniemy konsekwencje z irracjonalnych i impulsywnych działań rządzących, które w sposób znaczący naruszyły dobre imię, ale również nadszarpnęły całą branżę fitness.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.